Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
22 maja 19..

22 maja 19..

Było super. Po prostu super. Nie myślałam, że będzie tak cudownie. Myślałam, że będzie nudno. W końcu zerwałam z Pawłem. Dobra, przyznaje się. To on ze mną zerwał, ale i tak uważam, że nie był w moim typie. Nie kochałam go, no może trochę, no może bardziej niż trochę. Ale wczoraj wieczorem całkowicie o nim zapomniałam, nawet nie przeszkadzało mi to, że tańczył z jakąś nową laską. Powód zapomnienia był jeden: inny mężczyzna. No, ale od początku. Było super, super, super, super... Dość.
No to, o godzinie 19 wyszłam do Julki – mojej najlepszej przyjaciółki – byłyśmy umówione na godzinę 20.10, ale wyszłam wcześniej, żeby zdążyć się z nią pokłócić za tę jej sklerotyczkę, no i… pogodzić w odpowiednim momencie i bawić na całego. Szłam szybko, nawet się nie spostrzegłam, gdy mój szybki chód zamienił się w bieg. Niby wichura pędziłam do niej, by tam pogadać o moim już eks-chłopaku i wypłakać się za wszystkie czasy. Zbliżałam się do jej domu, gdy nagle ni stąd ni zowąd pojawił się najprzystojniejszy chłopak na świecie i… wpadł na mnie. Nogi mi się ugięły i upadłam.
- Nic ci się nie stało? – zapytał. Jego głos wydawał mi się dziwnie znajomy. Nie mogłam sobie przypomnieć osoby, która zapewne w dalekiej przyszłości, jak mi się w tedy wydawało, posiadała.
- Nie, nic! - krzyknęłam z taką złością jakby to on spowodował ten wypadek. Odwróciłam się na pięcie i pospieszyłam do Julii. On zrezygnowany powiedział:
- Może ci w czymś pomóc?
Ja jednak nie odwróciłam się tylko niewiele myśląc wskoczyłam do domu psiapsióły i z impetem wylądowałam na sofie, która o mało nie wywaliła się wraz ze mną w miejscu, jakby to nazwać: „publicznym” (dokładnie w korytarzu), gdzie przebywał brat Julki. Marek zobaczył tę niecodzienną scenę i ze śmiechem powiedział:
- Wejście smoka!
Zaczerwieniona podeszłam do niego i zaczęłam go bić poduszką znalezioną na sofie. Przy czym krzyczałam na cały głos:
- Maraton uśmiechu sobie urządziłeś czy co?
On na to:
- Nie, ale ty chyba sobie urządziłaś maraton w biegach na sześćset metrów. Czego się przestraszyłaś? Tego kolesia co stoi jak słup oszołomiony tym, że na niego wpadłaś?
- Widziałeś to?
- Nawet słyszałem. Biedny koleś. Wleciałaś na niego i tak go opieprzyłaś, że nie zbliży się do ciebie, nawet jeśli go o to poprosisz.
Wkurzona wbiegłam na górę po schodach, po czym skierowałam się do pokoju przyjaciółki, która nie pomogła mi w starciu z jej o rok starszym bratem.
- Dziewczyno! – powiedziała z zaciekawieniem – co ci się stało?
- Nic, oprócz tego, że zdążyłam wpaść na przystojnego palanta, nakrzyczeć na niego, potem wpaść na twoją sofę w korytarzu, pokłócić się z twoim kochanym braciszkiem i go pobić poduszką!
- Pobiłaś Marka?
- Pewnie! I nie było to wcale takie trudne – powiedziałam z dumą w głosie.
W tym właśnie momencie pojawił się rozbawiony Marek i powtórzył z ironią:
- Pewnie! I nie było to wcale takie trudne... Pewnie! I nie było to wcale takie trudne... Pewnie! I nie było to wcale takie trudne...
- Zamknij się palancie, bo jeszcze możesz zarobić.
- Lepiej się szykujcie laseczki, bo już 20.10.
- Co? To nie możliwe. – odpowiedziałam zdumiona.
- Spieszcie się, księżniczki, spieszcie. A tobie księżniczko – prychną zwracając się do mnie – radzę uważać na drogach i nie krzyczeć na wzorowych, znających się na ruchu pieszych. Kiedyś wspomnisz moje słowa, o Wielka Pani Dróg Polskich.
- Spadaj – syknęłam. „ Gdyby wzrok mógł zabijać…” –pomyślałam, ale nie mógł.
- Choć, Oliwia. – Julka złapała mnie za rękę i poprowadziła do łazienki. Tam rozpoczęłyśmy makijaż i obgadywanie.
- Wiesz, że Marek ma nam przedstawić nowego kumpla? Ma podobno na imię Kamil.
- Jest przystojny? – zapytałam.
- No wiesz? Marek jest chłopakiem i nie gustuje w...
- Dobra, dobra. – przerwałam - Wolę, żeby nie był przystojny...
- Dlaczego?
- Bo Marek powie mu to, co mi się przytrafiło.
- Nie powie!
- Nie bądź taka pewna. On mnie nie lubi.
- Przesadzasz... – zakończyła tę rozmowę. Ja tylko westchnęłam, bo nie miałam zamiaru opowiadać jej dokładnie tego, że uważam jej brata za rąbniętego psychola, który nie potrafi żyć bez kłótni. Jest on przystojny i musze powiedzieć, że się w nim podkochiwałam, ale to minęło tak szybko jak się pojawiło. Lepiej żeby ten sekret nie ujrzał światła dziennego. Obawiam się jednak, że Julka wiedziała o tym dobrze.
Po półgodzinnym siedzeniu w łazience Julki, byłyśmy gotowe na wyjście.
- Jeszcze tylko założę buty i możemy iść.
Na miejscu zauważyliśmy prawie całą klasową paczkę laluń, które powinny bawić się laleczkami, a nie śmiać się z każdego kolesia tylko dlatego, że jest przystojny. Nie miałam ochoty się z nimi przekomarzać więc nawet tam nie podeszłyśmy. W tłumie zauważyłam Marka.
- Spójrz! Tam jest twój brat. – wskazałam palcem Julce.
- Gdzie?
- Tam! Z… - zatkało mnie
- Z kim?
- No z tym przystojniakiem na którego dziś wpadłam. Patrzą w nasza stronę. Schowaj mnie.
- Oliwia… Oni tu idą…
„Pięknie, ale wpadka” pomyślałam i zamknęłam oczy jak dziecko, które się chowa przed dorosłym. Pierwszy odezwał się Marek.
- O Wielka Pani Dróg Polskich – kłaniając się, mówił dalej – Przyprowadziłem ci kogoś, kogo poznać powinnaś. Mówiąc, że nie zbliży się do ciebie, nawet jeśli go o to poprosisz, przyznaje się byłem w błędzie. On bez namysłu chciał cię poznać, królowo.
- Zamknij się. – powiedziałam do Marka i trzymając Julkę za bluzkę zwróciłam się do przystojniaka – Jestem Oliwia.
- Kamil. Ale my chyba się znamy. Tak mi się wydaje. No wiesz, ten palant, który był przyjacielem Marcina. Wyjechałem do Stanów i później… tak jakoś wyszło…
- To ty? To naprawdę ty? – zapytałam zdziwiona puszczając skrawek topu Julii. Uśmiechnęłam się jak mogłam najsłodziej i nie zwracając uwagi na wszystkich wkoło wzięłam go za rękę i poprowadziłam na parkiet, gdzie rozbawieni imprezowicze tańczyli do upadłego. Zaczęła się zabawa. Najpierw szalony taniec z Kamilem, później odpoczynek po wygłupach na środku sali. Byłam pewna, że zrobiłam na nim wielkie wrażenie. Nie wiedziałam tylko jak wielkie, do czasu… Leciała właśnie wolna piosenka i chłopcy prosili dziewczyny do tańca. Julka poszła zatańczyć z kumplem z klasy, a ja się zastanawiałam, gdzie znikną Kamil. Po chwili zauważyłam Pawła ze swoją nową laską i zrobiło mi się niedobrze. Nie minęła minuta, gdy za sobą usłyszałam cichy szept.
- Zatańczymy? – to był Kamil. Porwał mnie książę z moich snów. Jestem tego pewna. Zakochałam się. I to w tym, który był dla mnie kiedyś zwykłym nudnym chłopakiem. Czy to pobyt w Stanach tak go zmienił? Pewnie miał inne dziewczyny tam w Kalifornii. Jego dłonie delikatnie powędrowały na moje biodra. Jego woda kolońska pachniała intensywnie nawet do tego momentu. Szeptał do mnie, że nie zapomniał, że nadal kocha, że zawsze będzie kochał. Szeptał, ze wie, ze może będzie to trudne, ze zdaje sobie z tego sprawę, ale nie podda się, nie opuści mnie, nie teraz, kiedy ponownie mnie widzi. Nie mówiłam nic. Patrzyłam ukradkiem w jego błękitne oczy. Uśmiechał się. Ten uśmiech był zabójczy. Czułam, ze jestem bezpieczna, że przy nim, że… Niestety piosenka się skończyła, on pocałował mnie w rękę i odszedł. Tak po prostu odszedł. Chciało mi się płakać. Wyszłam na zewnątrz. Szukałam Julki. Nie było jej. Ta noc powoli dobiegała końca.
- Hej! Laska, może zatańczymy? – jakiś obleśny typ zaczął się do mnie przystawiać.
- Nie mam ochoty – skwitowałam. Przysunął się do mnie. Uderzyłam go. Chyba go zabolało, bo złapał mnie za rękę. Chciałam krzyknąć pomocy. Nie zdążyłam nawet pomyśleć, o tym jak bezpieczna czułam się w ramionach Kamila. Próbował mnie pocałować.
- Ta dziewczyna jest moja – ten jego głos usłyszałam, gdy próbowałam wyrwać się z objęć jakiegoś pijaka. Puścił mnie. Przybiegła Julka.
- Oliwia! Nic ci nie jest? – zapytała.
- Nie! – wybuchnęłam – Nic po za tym, że przystawiał się do mnie jakiś typ spod ciemnej gwiazdy.
- Spadaj mała z tym swoim rycerzykiem! – odezwał się nieproszony. Nie zastanawiając się Kamil rzucił się na niego z pięściami.
- To za moją księżniczkę – powiedział i uderzył go w twarz. – A to za obmacywanie czyichś kobiet. – słychać było kolejne uderzenie. Marek z wielkim trudem odciągną Kamila od zmasakrowanej twarzy nieznajomego. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Krzyknęłam tylko, że nie chce znać żadnych bokserów i wybiegłam z płaczem. Po drodze myślałam o tym co najlepszego zrobiłam. Przeanalizowałam sytuacje i z zapuchniętymi od łez oczami pobiegłam nad pobliskie jeziorko. To była długa noc. Nie miałam pojęcia, ze się jeszcze nie skończyła.
- Co ja takiego zrobiłem? – usłyszałam.
- Nie przejmuj się stary. Przecież już poznałeś ją od tej strony. Nasza Oliwka jest troszkę zbyt wybuchowa. – to był Marek.
- Przestań. Przecież widziałeś co było? Nie możesz jej zrozumieć? Postaw się w jej sytuacji! Albo lepiej na razie się nie stawiaj, tylko zacznij ją wołać ze mną i z Kamilem.
- Dobra, siostra, ale nie oczekuj ode mnie cudów.
- Przymknij się! – powiedziałam.
- No nie tego jeszcze brakowało, żeby moja młodsza o rok siostra tak mną rządziła.
- To nie ja, czubku.
- Nie kłóćcie się. Tu jestem. – wyskoczyłam zza drzewa.
- Ty więcej tak nie wyskakuj, bo zrobisz komuś krzywdę. – Marek, jak zwykle. Hmm…
- Przepraszam. – powiedziałam raczej do Kamila i Julki niż do Marka.
- Dobra, wybaczam. – powiedział Marek.
- Nie mówiłam do ciebie tylko do Kamila i Julki!
- Koniec. Marek przestań. Mam ciebie dość. I ty nazywasz się moim bratem? Nie przerywaj. Dlaczego cały czas dogadujesz Oliwii? No? – odezwała się cisza – Dobra, nie tłumacz się tak ostro. Wytłumaczysz mi to w domu. Idziemy! – wrzasnęła przyjaciółka. Chwile zaczekałam. Zupełnie zapomniałam o Kamilu. Stał tak przez cały czas i patrzył na mnie jak w malowany obrazek.
- Przepraszam – powtórzyłam.
- Nic się nie stało, przecież mówiłem, że ci wybaczam.
- To byłeś ty?
- No, tak.
- No pięknie, znowu się wygłupiłam.
- Wcale nie. Ani trochę.
- Kłamiesz!
- Nie prawda.
- Prawda! Dobra, przyznaje się moja największa wada: kłótliwość.
- Nie szkodzi. Masz na pewno wiele innych zalet.
- Dziękuje.
- Za co?
- Za to, że jesteś, za to, że we mnie wierzysz, za to, że mnie uratowałeś, za to, że kochasz mimo wszystko, za to, że… - nie zdążyłam powiedzieć, że dziękuje mu, za to, ze się nie poddaje, bo zamkną mi usta namiętnym pocałunkiem. Nie wiedziałam, że jest taki szybki i na pierwszej randce… przecież to nie była nawet randka. Ale może nie jest taki w końcu szybki. Przecież znaliśmy się wcześniej, przecież już wtedy był we mnie zabujany, mógł mnie wtedy pocałować… ale bym go pewnie odrzuciła. Dobra muszę kończyć. Dziś przychodzi do mnie Julka. Wiadomo czego można się spodziewać. Idziemy na miasto… z chłopakami. Kamilku! Czekaj na mnie, kochanie. Buziaczki. Spadam.


i-love-you 18/10/2006 17:36:28 [Powrót] Komentuj



sweet
niewiele-chce 3/11/2006 18:57:02
| brak www IP: 83.7.129.90

Fajny blog! Zapraszam na http://w11-wydzial-sledczy-asia.blog4u.pl
Asia 30/10/2006 12:29:22
| brak www IP: 83.15.191.98

Bardzo ładna historia :) dodaję cię do ulubionych i zapraszam do siebie
Zycie to nie bakja! kiedy to zroz 29/10/2006 09:52:30
| http://tylko-ty-kochanie.blog4u.pl IP: zalogowany

śWIETNA OPOWIEŚĆ!!!!!!pISZ TAK DALEJ!!!!!!!!!
KIKA 26/10/2006 21:06:56
| brak www IP: 83.15.169.203

Swietny blog :) Fajnie piszesz. Czytaja ta nocie mialam wrazenia jak bym czytala super ksiazke! Naprawde bardzo mi sie podoba :) pozdrawiam! :*:*:* i dodaje do ulubionych!
ewcia 25/10/2006 18:09:17
| brak www IP: 82.160.227.55

Tak sobie chodze po blogach patrze ulubieni i jestem ja:D Dziekuje. A co do ciekawej opowiesc i to przyznaje wciagnela mnie, przeczytalam cala, mimo ze od poczatku wiedzialam co sie stanie. To i tak bylam ciekawa mimo wszystko konca:) Tylko zastanawia mnie jest, czy to dzialo sie naprawde, czy to tylko wymysl Twojej szalonej wyobrazni? Najlepszym lekarstwem na skonczona milosc jest nowa. wtedy wydaje nam sie piekniejsza, ale kazda przynosci ze soba pikene wspomnienia ale takze bol. Bo to w naszym zyciu jest nieuniknioe. Pozdrawiam
bezimienna 22/10/2006 17:04:27
| brak www IP: 213.238.74.220

Ej...
Niechce mi się całego czytać ;DDDD
wybacz mi.
Pani pokochała mnie więc i ja pokocham.
Emo Boy 21/10/2006 19:48:23
| http://emoboy.blog4u.pl IP: zalogowany

Hej fajny bloguś wpadnij do mnie =) www.kasia.blog4u.pl i daj komciE :) Pozdro4 you :*
Kate 21/10/2006 14:23:48
| brak www IP: 87.206.254.155

Hej fajny bloguś wpadnij do mnie =) www.kasia.blog4u.pl i daj komciE :) Pozdro4 you :*
Kate 21/10/2006 14:23:48
| brak www IP: 87.206.254.155

Hej fajny bloguś wpadnij do mnie =) www.kasia.blog4u.pl i daj komciE :) Pozdro4 you :*
Kate 21/10/2006 14:23:48
| brak www IP: 87.206.254.155


Podstrona: *1* / 2 / 3

Numer

12098

Księga Gości

Zerknij
Dodaj siebie

Zakochana Panienka

O niej

Ucałuj

Zakochani







Linki

Szablony

Dawno, dawno...

2007
Marzec
Styczeń
2006
Grudzień
Październik
Sierpień

Szablon

Zrobiony przez nią